Przy okazji przebudowy ulicy Puławskiej w podwarszawskim Mysiadle (związanej z poprawą dojazdu do jednego z wielkich hipermarketów) postanowiono ułatwić życie komunikacji publicznej tworząc śluzę w sygnalizacji świetlnej umożliwiającą wyjazd z zatoki przystanku autobusowego. Czy ułatwienie to warte było zachodu - oceńcie sami.

Zalety

Przed skrzyżowaniem stoją dwa rzędy świateł. Autobus otrzymuje "zielone", wtedy kiedy na pozostałych sygnalizatorach świecą się sygnały "czerwone" (i odwrotnie - autobus ma "czerowne", gdy samochody mają "zielone"). Dzięki temu może dojechać jako pierwszy w kolejce do skrzyżowania.

Niestety zaleta ta jest jedyna i też nie zawsze się sprawdza.

Wady

Lepszym niż obecnie rozwiązaniem byłoby, gdyby autobus otrzymując zielone na wyjazd ze śluzy od razu trafiał na zielone na skrzyżowaniu, bez konieczności oczekiwania przed drugimi światłami.

Droga dla pieszych od przystanku do przejścia dla pieszych (główny cel podróży - centrum handlowe jest w przypadku tego przystanku po drugiej stronie ulicy), jest znacząco dłuższa niż gdyby nie było zatoki autobusowej i śluzy, bo przystanek mógłby być zlokalizowany bezpośrednio przed światłami.

Niektórzy kierowcy lubią wykorzystać przejezdny akurat przystanek i zielone światło także dla siebie.

Wreszcie, dodatkowa linia świateł spowodowała przesunięcie miejsca postoju samochodów dalej od skrzyżowania. Często autobus przed wjazdem w zatokę jest blokowany przez przesunięty sznur samochodów, który czeka w kolejce aby... przepuścić zablokowany autobus. Wyraźny jest tutaj brak pasa dla autobusów.

Przy okazji o pieszych i rowerach

Nowa ścieżka rowerowa, przystanek i kiosk, mimo iż zaprojektowane i wybudowane jednocześnie prowokują do kolizji pieszych i rowerzystów (np. nagłe wyjście zza wiaty) i chodzenia po trawie (przejście do/z kiosku węższe niż pół metra). Nie zachowano przepisowej skrajni drogi dla rowerów, w dodatku jedyne dogodne dojście piesze do kiosku wiedzie właśnie ścieżką rowerową.

Hm? Autostrada dla nie-pieszych i nie-rowerów?