Pismo do Prezydent Warszawy, złożone 4 X 2013 r.

Mówimy nie przyciskom...

Ostatnio w Gazecie Stołecznej ukazała się seria artykułów na temat uporczywej dyskryminacji pieszych i marnowania środków publicznych przez Urząd Miasta poprzez montowanie wszędzie bez zastanowienia przycisków warunkujących zmianę świateł. Apelujemy o ukrócenie tego procederu, aby możliwe było ponownie dążenie do celu ustalonego w stołecznej strategii transportowej: stworzenia warunków do sprawnego i bezpiecznego przemieszczania się osób przy ograniczeniu szkodliwego wpływu na środowisko naturalne i warunki życia. Wyposażanie wszystkich skrzyżowań w przyciski stanowi dokładne zaprzeczenie tego celu.

Pogarszającym warunki ruchu

Po pierwsze, przyciski w Warszawie służą przede wszystkim utrudnianiu ruchu pieszym. Warunkowanie zapalenia się zielonego światła na skrzyżowaniu od naciśnięcia przycisku jest jaskrawym przejawem dyskryminacji niezmotoryzowanych. Uniemożliwia to normalny (najkrótszą trasą, nie od przycisku do przycisku) i płynny ruch pieszych. Jest to rozwiązanie dopuszczalne w miejscach, gdzie piesi pojawiają się sporadycznie i przyciski umożliwiają bezzwłoczne zapalenie się zielonego dla nich, ale nie w gęsto zaludnionym mieście stołecznym i w sposób, który pozwala tylko i wyłącznie na pogarszanie warunków ruchu pieszych.

Niebezpiecznym

Po drugie, przyciski pogarszają bezpieczeństwo. W miejscach, gdzie zmiana świateł uzależniona jest od naciśnięcia przycisku, piesi uczą się, że nie ma sensu czekanie na zielone. Efekt ten jest spotęgowany przez fakt, że naciśnięcie przycisku nie wpływa na cykl pozostałych świateł na skrzyżowaniu (kolizyjne strumienie samochodów i tak otrzymują czerwone), a jedynie pogarsza warunki ruchu pieszych poprzez niewłączenie dla nich zielonego. W efekcie, piesi uczą się, że w Warszawie nie należy przejmować się sygnalizacją, gdyż drogowcy nie umieją jej zaprogramować.

Drogim

Po trzecie, przyciski podnoszą koszty inwestycji i utrzymania warszawskich dróg. Jeden przycisk, bez montażu, kosztuje ok. tysiąca złotych. Na typowym warszawskim skrzyżowaniu dróg dwujezdniowych potrzeba ich co najmniej szesnaście, a jeżeli drogowcy stosują się do przepisów prawa, minimum trzydzieści dwa. Do tego dochodzi koszt ich montażu i utrzymania. W skali miasta oznacza to dodatkowe miliony złotych, które mogłyby zostać wykorzystane na poprawę, a nie pogarszanie warunków ruchu.

Zniechęcającym do racjonalnych zachowań

Po czwarte, przyciski negatywnie wpływają na środowisko naturalne. W strategii transportowej Warszawy wskazano na potrzebę racjonalizacji zachowań komunikacyjnych mieszkańców poprzez zachęcanie do poruszania się pieszo (cel szczegółowy III.1), co korzystnie wpłynęłoby na stan środowiska, a pośrednio na zdrowie mieszkańców. Przyciski stanowią bezpośrednie i jawne działanie mające na celu zniechęcenie do poruszania się pieszo. Jest to najbardziej widoczne na skrzyżowaniach, gdzie piesi "dzięki" przyciskom muszą przeczekać dwa cykle świateł, aby przedostać się na drugą stronę ulicy (takie rozwiązania są stosowane na ulicach dwujezdniowych).

Nieprzyjaznym

Po piąte, przyciski pogarszają jakość życia w mieście. Nie tylko wydłużają one czas oczekiwania na światłach, lecz również wymuszają bieganie przez pieszych po skrzyżowaniu, aby naciskać kolejne przyciski. Jest to nie tylko przejaw dyskryminacji pieszych, lecz również pogardy wobec osób o ograniczonych zdolnościach poruszania się.

Dla osób niepełnosprawnych, starszych lub poruszających się w wózkiem dziecięcym, jest to nie tylko znaczące wydłużenie, ale przede wszystkim utrudnienie podróży.

Tym bardziej, że przyciski są w Warszawie montowane tam, gdzie wygodnie jest drogowcom, a nie pieszym (na słupach sygnalizacji, nawet jeżeli te znajdują się poza przejściem, na trawniku, w miejscu niedostępnym dla niepełnosprawnych itp.).

Niezgodnym z prawem

Po szóste, przyciski są przykładem nieznajomości prawa przez Urząd Miasta. Zarząd Dróg Miejskich, tłumacząc ustami rzeczniczki prasowej, że przyciski są wymagane przez prawo, po raz kolejny dał przykład nieznajomości przepisów

(podobnie jak w przypadku masowo montowanych przez lata wbrew prawu „przycisków dla rowerzystów” [zobacz >>>]).

Przytoczone przez ZDM rozporządzenie jedynie dopuszcza możliwość stosowanie automatycznej lub ręcznej detekcji pieszych, nie wykluczając w żaden sposób automatycznego sprzężenia zielonego dla pieszych z zielonym dla samochodów. W przypadku detekcji ręcznej rozporządzenie stawia zaś kolejne warunki, których miasto nie przestrzega. W efekcie, na niemal wszystkich skrzyżowaniach w Warszawie, przyciski montowanie są niezgodnie z prawem.

Rozporządzenie wymaga, aby przyciski zostały zlokalizowane na podstawie analizy kierunków dojścia pieszych do przejścia. W ogromnej większości przypadków w Warszawie oznacza to konieczność montowania przycisków po obu stronach przejścia...

...tymczasem zazwyczaj znajdują się one tylko po jednej stronie i to często w miejscu niedostępnym dla pieszych.

Warto przy tym podkreślić, że rozporządzenie nie wymaga, aby detekcja pieszych wzbudzana była ręcznie -- dopuszczalne jest również automatyczna detekcja, taka jak jest wymagana w przypadku rowerzystów.

Należy zwrócić uwagę, że osoby odpowiedzialne za sygnalizację w instytucjach miejskich były informowane o wadliwym i niezgodnym z prawem stosowaniu przez miasto przycisków od 2004 r. [zobacz >>>] [zobacz >>>]

Będącym przejawem marnotrawstwa

Po siódme, przyciski są przejawem rozrzutności miasta. W sytuacji, w której miasto nieustannie daje znać o braku środków i konieczności podnoszenia opłat (za użytkowanie wieczyste, za bilety, itp.), wyrzucanie pieniędzy na rozwiązania służące pogorszeniu bezpieczeństwa i utrudnianiu ruchu jest wyraźnym sygnałem, że jest ono źle zarządzane. W 2011 r. odbył się protest przeciwko marnotrawieniu przez miasto pieniędzy na utrudnianie mieszkańcom życia. [zobacz >>>] [zobacz >>>] Aby naprawić swój wizerunek, Urząd Miasta powinien bezzwłocznie zracjonalizować swoją politykę co do detekcji pieszych i rowerzystów.

Naprawmy błędy przeszłości (i teraźniejszości)

Należy zaprzestać montażu kolejnych przycisków oraz ujednolicić podejście do tych, na które już zostały wyrzucone pieniądze. Aby przyciski wpisywały się w jakikolwiek sposób w politykę transportową miasta, a nie stanowiły jej zaprzeczenie, ich funkcja powinna być ograniczone do:
- bezzwłocznej (w przeciągu max. kilkunastu sekund) zmiany świateł na przejściach poza skrzyżowaniami/o mniejszym natężeniu ruchu i 
- włączania świateł dla pieszych w sytuacji, gdy cykl świetlny nie funkcjonuje (mrugają żółte światła) na pozostałych skrzyżowaniach.