Ludzie w naturalnym odruchu dochodzą do przystanku najkrótszą drogą, niezależnie od tego, jaką przewiduje organizacja ruchu. Pomijanie tej prawidłowości prowadzi najczęściej do niebezpieczeństw lub zmusza do łamania prawa. Niemieccy inżynierowie ruchu o tym wiedzą i uwzględniają w projektach potrzeby ludzi [zobacz >>>] [zobacz >>>]. Polscy wolą pod przykrywką ,,bezpieczeństwa'' promować motoryzację nie zważając na odwrotne skutki. Najłatwiej zrzucić winę i odpowiedzialność na najsłabszego uczestnika ruchu.